• Wpisów:71
  • Średnio co: 22 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 22:38
  • Licznik odwiedzin:2 394 / 1634 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zostań, potrzebuję Cię tu, to, co w sobie mam tylko ciągnie mnie w dół.
 

 
Odezwij się...
 

 
"Dla mnie byliśmy w układzie. Tak. Układ. To chyba najlepsze słowo. Nigdy nie byliśmy w związku. Spotkałem ją, dobrze mi się z nią rozmawiało, czułem się przy niej bezpiecznie, czułem łączącą nas nić porozumienia. Przytulaliśmy się, całowaliśmy się, mieliśmy seks. Bliskość fizyczna dla ludzi bez zobowiązań nie jest zobowiązująca. Powstała więź, tyle, że bez przywiązania. Ona nie może mnie zranić porzuceniem i odejściem. Ja nie złożyłem jej żadnych obietnic i odchodząc, nie muszę mieć poczucia winy. Mam z nią układ. Nie związek. Układ jest z natury hedonistyczny, nie ma w nim odpowiedzialności. I mało jest w nim zaufania. Po chwili zdałem sobie sprawę z paradoksu tej sytuacji. Nie było w moim życiu żadnej innej kobiety, której ufałem bardziej niż Joannie. Mimo to nigdy nie dążyłem do bycia w związku z nią."



A jednak...
 

 
Nie wiem, czy powinnam dalej w to brnąć, a mimo to nie potrafię się powstrzymać. Czuję, że będę tego żałować.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jeśli ktoś był przez długi czas zakochany w wyjątkowo destrukcyjny sposób, będzie nadal posługiwał się logiką, o której dobrze wie, że jest fałszywa, będzie dokonywał posunięć, co do których ma świadomość, że przyniosą mu wyłącznie rozczarowanie. I z upływem czasu coraz wyraźniej będzie dostrzegał, że wszystko co zrobił, było niewłaściwe. Najdziwniejszą rzeczą, nad którą człowiek wcale się nie zastanawia, jest to, że nasza zdolność do logicznego myślenia nawet w najgorszych momentach nie przestaje działać i choć nie potrafi przeciwstawić się sile uczuć, z bezlitosną szczerością wciąż nam podszeptuje, że większość naszych poczynań nie przyniesie żadnego rezultatu oprócz spotęgowania miłości i zwiększenia bólu.
 

 
Nie wiem już, co jest prawdą, a co nie. Nie wiem, pogubiłam się. I to przez Ciebie.
 

 
Ambitny plan na dziś: matura z niemieckiego, matura z matematyki i zadania z gramatyki.
Tylko kiedy pęknę?
 

 
W każdym razie mamy do siebie jakąś słabość, to jest ważne.
 

 
You lift my heart up.
when the rest of me is down.
You, you enchant me, even when you’re not around.
If there are boundaries, I will try to knock them down.
I’m latching on babe, now I know what I have found.

I feel we’re close enough.
I want to lock in your love.
I think we’re close enough.
Could I lock in your love baby.

Now I’ve got you in my space.
I won’t let go of you
Got you shackled in my embrace.
I’m latching onto you.

 

 
Nieśmiało budziła się we mnie nadzieja, że oto stąpam po wodzie, zamiast w niej tonąć.
 

 
Byłoby prościej, gdybyś naprawdę tu był.
 

 
sleep < talking to you
 

 
Wtedy nie sądziłam, że kiedykolwiek jeszcze zmądrzeję. Że przejrzę na oczy, że wyjdę z tego. Że będę umiała bez tego żyć.
Ale życie rzuca nam kłody pod nogi. Kiedy zauważamy, jak wiele ich jest i łatwiej jest upaść, jedyne czego chcemy, to odciąć się od tego. Dopiero później potrafimy zobaczyć, że życie bywa jednak piękne.

Ruszenie naprzód było najlepszą rzeczą, jaką kiedykolwiek dla siebie zrobiłam. Pozwolenie Ci odejść było trudne, myślałam, że już nigdy nie będzie w porządku. Jednak na szczęście sztorm ustał. Jedyne czego teraz chcę, to podziękować Ci, ponieważ, bez tego bólu, jaki mi dałeś, nigdy nie byłabym tym, kim jestem dziś.
 

 
z objęć jednej kobiety
prosto w objęcia innej

od śmierci na krzyżu
uratowała mnie pewna dama
która paliła trawkę
pisze piosenki i opowiadania,
jest dużo milsza od poprzedniej
dużo milsza
równie dobra w łóżku
a może nawet lepsza

nie jest przyjemnie być rozciągniętym
na krzyżu
i pozostawionym samemu sobie
dużo przyjemniej jest zapominać miłość
która nie wypaliła
jak nie wypalają w końcu
wszystkie miłości...

dużo przyjemniej jest kochać się
na wybrzeżu w Del Mar
w pokoju numer 42
a potem siedzieć
w łóżku
pić dobre wino
rozmawiać dotykać się
i palić

słuchać fal...

umierałem zbyt wiele razy
wierząc i czekając

czekając w pokoju
patrząc na popękany sufit
czekając na telefon, list, pukanie do drzwi, jakikolwiek odgłos...
doprowadzony do obłędu
podczas gdy ona tańczyła z nieznajomym w obcym klubie...

z objęć jednej kobiety
prosto w objęcia innej

nie jest przyjemnie umierać na krzyżu
dużo przyjemniej jest słyszeć swoje imię
szeptane w ciemności.
 

 
"Zastanawiała się, jak to jest z niecierpliwością oczekiwać wiosny, zamiast, tak jak ona, jej się obawiać, gdyż radosny nastrój i budząca się do życia przyroda jeszcze wyraźniej podkreślały jej samotną egzystencję."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"nie kocham Cię wcale
tylko moja dusza jakaś taka smutna
kiedy przechodzisz obok
obojętnie."
 

 
Chciałoby się niekiedy być kanibalem - nie tyle gwoli przyjemności pożarcia kogoś, ile raczej zwymiotowania go.
 

 
I need you so much closer...

 

 
Najgorzej jest wtedy, gdy jest Ci źle, ale nie możesz nikomu o tym powiedzieć. Bo nikt nie może wiedzieć dlaczego.


Bo nikt nie zrozumie.
 

 
Jeszcze miesiąc. Koniec tych męk, płakania, nieprzespanych nocy. Cudowna wizja, tylko dlaczego wcale mnie to nie cieszy? Nie jestem gotowa na samodzielne życie. Bez nikogo. Ale jestem przecież twarda, a rozmowy o tym wcale nie doprowadzają mnie do płaczu.
 

 
Mimo że końce nie są miłe, zawsze dają nowy początek.
 

 
Płacz mi zawsze pomaga. Płaczę, nawet kiedy nie wiem, dlaczego płaczę. Potrafię płakać nad obrazkiem w gazecie lub kiedy dowiem się o czyimś dobrym uczynku, albo słuchając muzyki, czy też, jak już powiedziałem, w ogóle bez powodu. Zdaje się, że to symptom pewnej odmiany nerwicy o skomplikowanej łacińskiej nazwie.